Poniedziałek 27.10.2025 Przylot do Katmandu
Leciałam z Moniką. Poznałyśmy się na lotnisku w Warszawie. Bardzo się z tego cieszę. Te Dubajskie lotnisko jeszcze trochę mnie przeraża z tą przesiadką między terminalami …
Po załatwieniu spraw związanych z wizą i odebraniu bagaży spotykamy się z Rumbą. Dostajemy girlandy z aksamitek i jedziemy do hotelu. Pogoda jest średnia… Lecąc przedzieraliśmy się przez grubą warstwę chmur… nie wróży to dobrze… Czyżby czekała nas powtórka z zeszłego roku i nie będzie samolocików do Lukli?
Śpimy w tym samym hotelu co rok temu Woodapple Hotel. Ależ cudownie być tutaj znowu.
Przychodzi Furdeni, omawiamy plan na kolejny dzień, wymieniamy walutę. Podczas kolacji przychodzą do nas Kasia i Andrzej, którzy wrócili właśnie z Baruntse. Jej jak ja Kaśce zazdroszczę -tak pozytywnie oczywiście… zdobyła górę, opowiada jak było. Jest zmęczona ale szczęśliwa…. Jejku żeby mi też się udało!
Idziemy spać. Ludzie są bardzo fajni. Zapowiada się mega ta wyprawa 🙂
