Dzień 8

Poniedziałek 03.11.2025, Thaknak (4350m) gdzieś wyżej ( 4700m)

Dzisiaj mamy dzień aklimatyzacyjny. W planach jest wejście zboczem sąsiadującej z miasteczkiem góry na wysokość ok 4700m. Później zejście i odpoczynek w miasteczku.

Spało mi się bardzo dobrze. Jemy śniadanie – o dziwo nadal smakuje 🙂 Szykujemy się do wyjścia.

Powoli krok za koczkiem pniemy się w górę. Miasteczko bardzo szybko pozostaje w dole.

Słoneczko grzeje i robi się przyjemnie. Można nawet zdjęć kurtkę.

Idziemy wyżej i wyżej. Jest stromo choć na zdjęciach tego nie widać.

Dziwnie się czuje bez raków …trasa zdecydowanie bardziej stroma niż Czerwone Wierchy zimą w Tatrach gdzie zawsze mam raki. Cóż, tutaj słowo „trudne i niebezpieczne„ chyba oznacza co innego.

Dochodzimy do wysokości 4700m. Musimy trochę posiedzieć na tej wysokości -wtedy organizm się lepiej zaaklimatyzuje.

Bawimy się w śniegu, pijemy herbatkę, jemy batony i schodzimy na dół.Jest stromo i jest lekki stresik. Gadam sobie z Pmbą. Opowiadam o naszej fundacji jak wprowadzamy osoby z niepełnosprawnościami w nasze Polskie góry. Nie wiem nawet kiedy docieramy z powrotem do miasteczka.

Idę do miejscowego sklepiku.

Kupię sobie czapkę z napisem Mera Peak, ale dopiero na zejściu.

Do końca dnia grzejemy się w mesie. Chłopaki grają w karty .

Jutro idziemy gdzieś tu 🙂

Dodaj komentarz