Piętek 31.10.2025 Gdzieś nad Luklą Kharkaten Adventure (4100m)
Budzi nas huk. Tym razem to nie samoloty. Coś strasznie tłucze o blaszany dach. Mówię „coś”, bo nigdy nie słyszałam, ani nie widziałam tak siarczystego deszczu. Nima przychodzi i mówi, że na razie nigdzie nie idziemy.
Ruszamy .
Pogoda dramat . Leje .
Przebiegamy do mesy. Zrzucamy się na drewno, jemy śniadanie i czekamy ….
Pijemy i sikamy .
Chodzimy wkoło naszych trzech zabudowań. Ze skały spływa woda . Chodzimy na zmianę, nabieramy, uruchamiamy nasza merową produkcje wrzątku.
Przestaje lać..tylko pada …pojawiają się jakieś widoczki.
W tym deszczu i zimnie biegają dzieciaki. Próbuję (jej angielski jest bardzo słabiutki) rozmawiać z właścicielka przybytku. Ciekawi mnie jak te dzieci się uczą. Okazuje się, że na codzień mieszkają w Lukli. Ten „ośrodek” prowadzą tylko w sezonie. Wyciągam mój woreczek z prezentami dla dzieci …dzieciaki biorą mini pacynki , długopisy i biegną głośno chichocząc …
Hania ogarnia karki i wszyscy wspólnie rysują
Schodzą ludzie z góry. Przemoczeni, zmęczeni …Nepalski przewodnik kreci głową- nie idźcie tam. Schodzą lawiny .
W innych częściach Himalajów dramaty . Ludzie utknęli w różnych miejscach. Ekipa, która idzie wkoło Manaslu zawraca. Mera Peak na razie zamknięta. High camp zupełnie zasypany …hmmm …pozytywne myślenie -na pewno się wszystko jeszcze zmieni .
Plan jest taki. Jak do rana nic się nie zmieni schodzimy do Lukli . Helikopterem ominiemy Zatrwa La …
