Sobota 08.11.2025 Khare (5045m)-Kothe (3600m)
Pobudka dość wcześnie. Dzisiaj czeka nas długie zejście. Po śniadaniu ruszamy w drogę powrotną. Głowa moja nadal pozostaje w dniu wczorajszym. Schodzimy w milczeniu. Każdy w swoich wspomnieniach i z własnymi myślami. Spotykam Amerykankę. Starsza pani, gawędzimy sobie dochodząc razem do Thaknak. Pani idzie dalej, a ja dołączam do mojej grupy na herbatkę. Idę do sklepiku, kupuję czapkę z napisem Mera Peak. Teraz mogę 🙂
Ostatnie spojrzenie na dolinę i idziemy dalej.
Obiadek jemy w znanej z podróży do góry lodgy. Śmiejemy się. Wspominamy. Bolą mnie paznokcie u nóg. Na pewno je stracę- to moje rany wojenne po Mera 🙂
Późnym popołudniem docieramy do Kothe. Wieczorem mamy imprezkę pożegnalną z tragarzami. Jemy pyszny tort, wspominamy śmiejemy się.
No to kończymy naszą wspaniała przygodę …
Jutro będziemy już w Kathmandu. Będzie się można w końcu wykąpać :)))))
