Dzień 6

Sobota 01.11.2025 Gdzieś nad Luklą Kharkaten Adventure (4100m)-Lukla (2860 m)

Pobudka. Leje. Decyzja zapadła. Plan jest taki :

Po śniadaniu mamy schodzić do Lukli i jeszcze dzisiaj złapać helikoptery do Kothe. Tragarze mają iść przez przełęcz i spotykamy się wieczorem.

Zastanawiamy się co zrobić żeby nie zmoknąć w 5 min … chyba tylko takie wdzianka nas uratują 😉

Ruszamy. Zejście jest straszne. Strome wielkie mokre głazy. Woda leje się z nieba. Mija kilka minut, a jestem już cała przemoczona. Podnoszę rękę i czuje jak rumień wody wlewa mi się pod pachę. Całe te gore texy to ściema 😉

Ścieżka jest stroma. W pewnym momencie zmienia się w strumień, który szybko staje się rzeką. Co chwila ktoś się przewraca i ląduje w wodzie. Nie ma to już większego znaczenia i tak wszystko jest mokre . Wydaje mi się, że idziemy kilka razy dłużej niż w górę.

W końcu docieramy do Lukli. Jestem zupełnie przemoczona. Siadamy na lunch w naszym hoteliku na końcu pasa startowego. Na szczęście mam jakieś zapasowe leginsy i bluzkę. Chociaż tyle. Chłopaki lecą kupić ….podpaski (najlepiej wyciągają wodę z mokrych butów). Za oknem mleko. Na razie nic nie lata. Wsadzamy podpaski do butów i czekamy. Czekanie to nasza ulubiona czynność na tej wyprawie 🙂

Przychodzi Nima. Niestety dzisiaj już nigdzie nie polecimy … Nic nie lata …mleko …

W Lukli koczuje ponad 1000 ludzi. Nie ma gdzie spać, nie ma bagaży są tylko mokre buty z podpaskami …

Na szczęście mamy znajomości … Pmba mieszka w Lukli i jakimś cudem znajduje nam nocleg. Z kołderkami (śpiworki są gdzieś tam … na górze). Idziemy na zakupy . Trzeba kupić jakieś klapki i „piżamkę” . Na wszelki wypadek kupię też ciepłą chustę z Yaka .

Idąc uliczką przez Luklę widzę jak pędzi Jarek- cały we krwi! Jarek chciał przeciąć trytytke ostrym nożem i przebił sobie rękę na wylot. Dla Jarka i Izy wyprawa już się skończyła …. Ręka zszyta ale nie ma czucia w palcu trzeba jutro lecieć do Katmandu .

Idziemy spać pod ciężkimi kołderkami. Tym razem jestem sama w pokoju. Jutro pogoda ma się poprawić.

Dodaj komentarz